JM Studio Architektoniczne

Budynek wielokrotnego wrażenia

11111 Architektura & Busines  11/2021

Podobno w kontaktach międzyludzkich najbardziej liczy się pierwsze wrażenie. W przypadku budynków biurowych ta zasada także ma zastosowanie. Z pozycji kontrahenta firmy, prestiż siedziby może być deal breakerem lub deal sealerem. Projekt Intop Office autorstwa JM Studio Architektoniczne jest przykładem na to, że biurowiec jest także inwestycją w ogólne zdrowie firmy. Dosłownie i w przenośni. O przyszłości budowania biurowców w erze postpandemicznej rozmawiam z Magdaleną Ignaczak i Jackiem Kuncą z JM Studio Architektoniczne.

Czytelna, geometryczna bryła już z daleka zwraca uwagę. Składa się z trzech przenikających
się prostopadłościanów o różnych wysokościach. Wykończenie elewacji nawiązuje do działalności właściciela budynku — firmy Intop zajmującej się budownictwem inżynieryjnym. Wspólnym mianownikiem kompozycji, kubatury i materiałów, z których zbudowano biurowiec, jest prosta elegancja. Towarzyszy jej szlachetna patyna, jakiej nabywają z każdym rokiem blacha kortenowa, beton architektoniczny, stal oraz gabiony. Uwzględnienie w projekcie elementu czasu podświadomie komunikuje wartości marki: sugeruje, że ma się do czynienia z firmą z tradycjami i taką, z której efektami pracy można pozostać na lata.
Ponieważ budynek jest widoczny z wielu miejsc, każda elewacja jest inna i ma własny znak rozpoznawczy, taki jak szklane wykusze, metalowa zewnętrzna klatka schodowa czy monumentalna
ściana z gabionów wypełnionych łamanym granitem. Wspólnym mianownikiem fasad są duże tafle okien, które wizualnie przełamują surowość kompozycji — dodają lekkości, a nawet odrobinę waloru medytacyjnego, jak budynki na obrazach amerykańskiego malarza Edwarda Hoppera.
Monumentalne okna to element, który procentuje także po wejściu do wnętrz Intop Office, zarówno
pod względem plastycznym, jak i funkcjonalnym: pomieszczenia są pełne światła i zapraszające.
Koncepcje budynku i wnętrz powstawały równolegle, na specjalne zamówienie zaprojektowano nawet takie detale jak meble czy przestrzenie na wielkoformatowe fotografie dekorujące sale konferencyjne. Każdy z poziomów biurowca ma swoją funkcję. Piwnica to pomieszczenia techniczne i archiwa. Parter tradycyjnie pełni funkcję reprezentacyjną. Tutaj znajduje
się duża recepcja (jej kontuar nawiązuje do fasady z łamanym granitem), dwie sale konferencyjne
z zapleczem (szatnią oraz minikuchnią) oraz otwarta przestrzeń biurowa dla pracowników.
Pierwsze piętro zajmuje dział przygotowania kontraktów, księgowość oraz kantyna. Drugie
piętro jest przeznaczone na gabinety prezesa i głównych dyrektorów.
Dominującym elementem wszystkich pięter jest ich niestandardowa wysokość, dzięki której
odwrócono uwagę od klaustrofobicznych właściwości surowego betonu użytego na podłogach,
sufitach i ścianach. Oczekiwaniem zamawiającego budynek było stworzenie siedziby, która będzie wizytówką firmy i wzmocni komunikację z kontrahentami. Ten element na pewno się udał i jest obiektywnie widoczny — biurowiec stał się jednym z punktów orientacyjnych na trasie Warszawa–Konstancin. Jednocześnie, dzięki dociekliwości projektantów (którzy przeprowadzili badania wśród pracowników), powstały wnętrza, których funkcje są na tyle pojemne, elastyczne i bezpretensjonalne, że podlegają łatwym adaptacjom w warunkach pracy hybrydowej, o której jeszcze kilka lat temu nikt nie myślał jako o standardzie. Intop Office to świetny przykład na to, że w architekturze wprawdzie forma nadal podąża za funkcją, ale po stronie funkcji stoi człowiek, którego potrzeby muszą być odnotowane na poziomie projektu. Dopiero wtedy budynek staje się prawdziwą inwestycją na lata.

Czy biurowiec Intop Office, gdyby powstawał dziś, w warunkach pandemicznych, finalnie wyglądałby tak samo jak ten w wersji z 2018?
Nie boję się powiedzieć, że wiele rzeczy, które dziś zostały wymuszone przez pandemię, my braliśmy w naszych projektach po uwagę zanim to było „modne” i „konieczne”. A przynajmniej staraliśmy się proponować pewne rozwiązania. Więc odpowiadając najkrócej: w 98% budynek Intop Office wyglądałby i funkcjonował tak samo, gdybyśmy projektowali go dziś.
Czyli z powodu pandemii wnętrza biurowca nie przeszły remontu ani adaptacji?
Nie, bo nie było takiej potrzeby. Elementy, które udało się nam wprowadzić nadprogramowo, (co dziś procentuje) jest na przykład wysokość pomieszczeń. Parter w tym budynku ma ponad 4 metry. Dbaliśmy też o szerokość korytarzy. Oczywiście w tym wypadku zadanie było poniekąd ułatwione, bo wrażenie przestrzenności było jednym z oczekiwanych elementów wizerunku firmy, wynikającym z jej specyfiki Inwestorem była firma budownictwa inżynieryjnego. Jeśli projektowalibyśmy biurowiec na wynajem musielibyśmy posługiwać się bardziej uniwersalnymi kodami. Po to aby powstał spersonalizowany projekt, przeprowadziliśmy najpierw szereg analiz na temat ich stylu pracy i kierunku rozwoju oraz funkcji, które ma pełnić biurowiec. Stąd wiele uwagi poświęciliśmy części reprezentacyjnej, wspomnianym salom konferencyjnym z wysokimi sufitami, dużymi oknami i wielkoformatowymi fotografiami przedstawiającymi dokonania firmy. To były emblematy prestiżu, które szybko „się zwróciły”, bo siedziba po prostu zbudowała wiarygodność firmy. Dbając o komfort pracowników przekonaliśmy Inwestora aby w każdej Sali było minimum jedno otwierane okno I ponownie, dziś to procentuje, a wówczas tłumaczyliśmy to przyziemnym argumentem – przysłowiową kanapką z jajkiem, której zapach popsuje atmosferę spotkania z ważnym klientem. Wiele z decyzji projektowych wynikało i zawsze wynika dla nas z antycypacji jak będzie się czuł i działał użytkownik, a nie na przykład z tego czy wnętrze wypadnie później rewelacyjnie w sesji fotograficznej do czasopisma lub książki. Kiedyś biurowców nie projektowało się „dla ludzi”: znam wiele osób, ze mną włącznie, z traumatycznymi wspomnieniami z biur budowanych w latach 90 XX wieku: ciemno, nisko, duszno, a w windzie nigdy nie myte przyciski.
Jakie jeszcze elementy budynku Intop Office procentują do dziś?
Na przykład baterie bezdotykowe na fotokomórkę. Tutaj też zastosowaliśmy „podstęp” argumentując mniejszym zużyciem wody. Generalnie, nieformalnym testem jakości budynku jest toaleta, a szczególnie toaleta dla osób z niepełnosprawnościami. Zwłaszcza te pomieszczenia powinny być zaprojektowane funkcjonalnie, niestygmatyzująco i wyjątkowo bo pokazują kulturę projektowania. Wiem z doświadczenia, że zagraniczni kontrahenci. bardzo zwracają uwagę na takie rzeczy
A co się nie udało?
Z powodu kosztów i braku wyraźnych benefitów materialnych dla inwestora, nie udało się nam przeforsować zielonego dachu. Nie pomogło nawet kuszenie ulami na dachu ( i przekonywanie , że miód własnego wyrobu będzie oryginalnym giftem dla kontrahentów), ale ten pomysł też upadł. Nie udało nam się doprowadzić również do zainstalowania paneli fotowoltaicznych mimo, że sprzyjały nam ówczesne programy na dofinansowanie i korzystna ekspozycja nieruchomości względem słońca.
Na ile nowe myślenie o wspólnych przestrzeniach do pracy utrzyma się w takim razie na lata, a na ile jest "sezonową paniką" bez pogłębionej świadomości?
Na długo przed COVID-19 oglądałam dokument, w którym szereg naukowców wypowiadało się, że pytanie o następną pandemię nie brzmi „czy” tylko „kiedy”. Jeśli chodzi szczególnie o życie biurowe, to największym siedliskiem zarazków są paradoksalnie nie windy, a… klawiatury komputerów. Nikt nie kontroluje ich stanu higienicznego! Dlatego zagadnienie zmian w sposobie projektowania będzie aktualne nawet jeśli powstanie odporność ogólnoświatowa. I w pierwszej kolejności, aby zmiany były trwałe, muszą zmienić się przepisy budowlane. Wówczas zaczęto by budować inaczej nie tylko biurowce ale ogólnie budynki użyteczności publicznej takie jak szkoły czy szpitale. Na ten moment za wymogami anty-pandemicznymi wciąż stoi wyłącznie świadomość, dobra wola inwestora czy właściciela nieruchomości, a nie prawo.
Jak w takim razie powinny się zmienić przepisy?
Na przykład warto żeby regulowały to, konieczność montowania spłuczek bezdotykowych w toaletach, dozowników na mydło i na fotokomórkę. Windy z bezdotykowym sterowaniem, drzwi do pomieszczeń na fotokomórkę itp. Innym dużym problemem jest wentylacja i klimatyzacja. Przepisy mówią o tym, że 20% powietrza krąży w obiegu zamkniętym, a 80% jest wymieniane. Myślę, że niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę siedząc na przykład w kinie… To bardzo realne i istotne zagadnienie, zwłaszcza w pomieszczeniach, gdzie nie można otworzyć okien. W takich sytuacjach poza pełną 100 %, wymianą powietrza najwłaściwsze byłoby ozonowanie wentylacji i klimatyzacji oraz sterylizacja powietrza w kanałach wentylacyjnych za pomocą lamp UVC . Są już badania potwierdzające, że w budynkach biurowych, gdzie wymieniane jest całe powietrze, ludzie rzadko nie chorują na grypę. Oczywiście wszystkie takie rozwiązania są odpowiednio droższe i tylko zmiana przepisów wymusi ich powszechne zastosowanie
Kto ma największą szansę spowodować, że powstaną nowe regulacje prawne w zakresie projektowania budynków? Użytkownicy, architekci a może producenci tych „zdrowych” rozwiązań?
Zmiana nie odbędzie się z powodu nacisków konkretnej grupy. Chodzi o możliwość posiadania odpowiednich argumentów natury praktycznej (tak, jak w sytuacji kiedy mogłam zasugerować, że bateria na fotokomórkę obniża zużycie wody). Brakuje opracowań naukowych tworzonych przez renomowane uczelnie, które udowadniałyby, że konkretne rozwiązania mają wymierne skutki ekonomiczne i zdrowotne. Dlaczego nie ma statystyk mówiących o tym ile firma zarabia na obniżeniu zachorowalności pracowników? Albo ich dostępie do światła dziennego? Dzisiaj pro-społeczne badania prowadzą tylko niektóre firmy na wewnętrzne potrzeby, a jeśli tego nie robią to „zdrowotne” rozwiązania wdrażane są tylko przez świadomych architektów, którzy pracują z równie świadomymi inwestorami.
Wokół jakich nowych tematów krąży projektowanie przestrzeni do wspólnej pracy w roku 2021? A może rynek biurowców w ogóle kurczy się z powodu pracy hybrydowej lub zdalnej i teraz to home office jest przyszłością projektowania środowiska do pracy?