Często popełnianym błędem przy planowaniu małych założeń ogrodowych jest chęć zmieszczenia na skromnej powierzchni wszystkiego: ma być i oczko wodne, i altanka, rabatki i kącik z grillem uważa Magdalena Ignaczak z pracowni architektonicznej JM Studio. - Tymczasem takie nagromadzenie zwykle owocuje chaosem i poczuciem ciasnoty. A nawet najmniejszy ogródek może być uroczym i funkcjonalnym miejscem, jeśli już na etapie projektu wprowadzimy pewną dyscyplinę formalną.
Architekci z JM Studio wiedzą z doświadczenia, jak trudnym zadaniem może być właściwe zaprojektowanie małego ogrodu. Przykładem ten, który pokazujemy na zdjęciach. Koncepcja przestrzeni została całkowicie zdeterminowana przez warunki wyjściowe: działka ma tylko 300 m2 powierzchni, zaś stojący na niej dom powstał w zabudowie szeregowej typu kanadyjskiego. Osiedle posiada wspólne ogrodzenie, w którego wygląd i strukturę nie wolno było ingerować, zaś milkroskopijne ogródki od frontu i na zapleczu poszczególnych szeregowców odgrodzone zostały od sąsiednich posesji jedynie symbolicznymi płotkami. W efekcie mieszkańcy nie korzystali z tych skrawków zieleni, czując się stale pod obserwacją.
- Postanowiliśmy zapewnić naszym klientom minimum intymności i choć trochę zneutralizować ciasnotę - opowiada Magdalena Ignaczak. Zdecydowaliśmy się na założenie w duchu japońskim, nawiązujące do stylistyki "kamiennych ogrodów" z połaciami żwiru oraz do tradycji roślin zimozielonych, tu reprezentowanych m. in. przez hedery.
Architekci z JM Studio zaprojektowali również wnętrze "kanadyjczyka" - minimalistyczne, chłodne, pełne szkła i powietrza - którego idealne dopełnienie stanowi właśnie taki "zdyscyplinowany", a przy tym wygodny, ogród ele Nie wymaga on szczególnych zabiegów pielęgnacyjnych i wygląda interesująco o każdej porze roku. Kącik wypoczynkowy powstał na tarasie z bezpośrednim wejściem do domu. Zrobione na zamówienie kratownice o specjalnych, drobnych "oczkach" tworzą na nim rodzaj altany: osłaniają domowników przed wzrokiem sąsiadów, zapewniają cień latem i efektownie wyglądają obsypane śniegiem. Na zapleczu przestrzeń zamyka ogrodzenie z trzciny. Przy bramie posadzono dekoracyjne katalpyo wielkich liściach i śmietankowych kwiatach oraz błękitne i żółte powojniki, zaś po przeciwnej stronie - dzikie wino. Nie brak też kilku sumaków - swojsko odpornych, a przecież egzotycznych: parasolkowate liście, gałązki pokryte meszkiem, kwiatostany jak świeczniki. Pastelowej palety dopełniają białe hortensje, które potrafią zmienić kolor w zależności od kwasowości gleby.
- Ku naszemu zdziwieniu zakwitły na waniliowo i łososiowo, przypadkowo kontynuując gamę barwną dominującą we wnętrzu domu - mówi Magdalena Ignaczak.
Od frontu wzniesiono ceglany murek - niewysoki, ale wystarczający, by osłonić olma sutereny, w której urządzono pomieszczenia użytkowe; wspierają się też na nim ciężkie łodygi hortensji, których kwiaty, używane dosuchych bukietów, zachwycają urodą aż do następnej wiosny.
Najlepszym wyjściem w przypadku szeregowców na małych działkach jest tzw. styl angielski: wysokie mury po obu stronach posesji, stanowiące integralną część założenia, czyli np. bazę kominka ogrodowego czy źródełka - twierdzi Magdalena Ignaczak. - Jednak gdy takie rozwiązanie jest niemożliwe, warto spróbować chronićprywatność choćby przy pomocy pnączy na drewnianych pergolach.